wtorek, 06 listopada 2007
Przeprowadzka

W sobotę przewieźliśmy trochę rzeczy, w niedzielę ostatni obiad w starym mieszkaniu, kolacja była już w nowym domu. to nic, że kuchnia nie gotowa, brakuje drzwi wewną\ętrznych nawet w łazience, ale cisza i spokuj, nikt nie trzaska drzwiami, (bo ich niema ha, ha), nikt nie puszcza muzyki jakby miał 5% słuchu.
Na starych śmieciach zostawiłam tylko komputer i pralkę oraz kilka zbędnych drobiazgów, zabiorę je później, mam jeszcze trochę czasu do przekazania mieszkania nowej właścicielce.
Zostawiłąm komputer, aby jeszcze móc korzystać z netu, i cały czas myślę w jaki sposób założyć net w domu. Nie wiem co byłoby najkorzystniejsze i do tego sprawnie działało.

18:36, justyha1
Link Komentarze (2) »
sobota, 03 listopada 2007
Pokój Dzieci

Dzieci miały życzenie, aby kupić im piętrowe łóżko i teraz mają wspólny pokój, przynajmniej przez jakiś czas. I jest to na razie jedyny skończony pokój. Na resztęprzyjdzie czas wkrótce.

Z racji tego, że łazienka jeszcze nie skończona i się dość mocno kurzy, do tego ciągle coś kują, np. dosłaowie godzinę temu mąż montował kinkiet na klatce schodowej i co? przecież zrobiłam zdjęcia calutkiej instalacji i on musiał trafić dokładnie w kabelek biegnący w ścianie. A przecież 2 cm w górę lub w dół i nie byłoby rycia ściany w celu naprawy przeciętego kabla.

Wstawię dwa zdjęcia pokoju:

Jeszcze nie gotowe łóżko:

pokój

Zosia ma same piątki, a teraz to chyba będą same szóstki:

pokój

21:51, justyha1
Link Komentarze (3) »
piątek, 02 listopada 2007
Ufstos

Sprawa się wyjaśniła, dzieciak dobrze śpiewał, tylko my nie wpadliśmy na to, że wiewiórka gromadzi zapasy i ma ich tak dużo, że woła "Uf (ale mam) stos" . Stąd ten Uf stos.  Sama bym na to nigdy nie wpadła, pani w przedszkolu wyjaśniła.

Może jutro przeprowadzka, wreeeeeszcieeeee.

Większość rzeczy do domu przewieziona, jeszcze troszkę gratów z garażu i piwnica 2m na 2m, a wniej rupieci, że ho ho. Ale puki co będzie gdzie trzymać, przejżę wszystko i napełnie śnietniki zbędnymi rupieciami.

Dzieci dziś szlały. Zakupiliśmy wykładziny do pokoi na górze, ale z braku lepszego transportu, złożono mam je w kostkę i niestety nie był to najlepszy pomysł, bo się trochę pogniotły. Dlatego zalegają teraz w salonie jedna na drugiej i się prostują. A dzieciaki miały frajdę biegały jak szlone po najwyżej położonej wykładzinie, tj. po tej która od jutra będzie leżała u nich w pokoju, czyli tej najładniejszej ze wszystkich trzech.

20:19, justyha1
Link Komentarze (2) »