niedziela, 20 maja 2007
Podpalacze

Mieliśmy dziś ciężką i podnoszącą ciśnienie noc, wieczorem nie nogłam zasnąć w telewizji były tylko jakieś śtraszne harrory. około północy wyłączyłam telewizor i próbowałam usnąć, wydaje mi się, że ledwo przysnęłam ktoś zaczął walić w drzwi i obudziłam męża, który też dopiero co przysnął, poszedł otworzyć drzwi, a tu słychać: Darek chodź szybko ktoś podpalił szopę w której trzymasz samochód.

Darek się ubierał, a ja szukam telefonu i dzwonię na 998, okazało się, że już ktoś wcześniej dzwonił. też się ubrałam i poszłam za nim. dzięki temu, że szybko pożar zauważyło kilka osób, a przy okazji obok był kran i podłączony do niego wąż, to polali i ugasili, strażacy nie mieli już co robić, ale i tak wyciągnęli sikawkę i powiedzmy upewnili się, że już się nic nie stanie. Na szczęście szopa ocalała, nadpaliła się tylko jedna deska, samochodu w niej nie było, stał w innym miejscu, Pani która tak szybko zareagowała obawiała się o swoje szopy z drewnem opałowym i innymi rupieciami, które są obok tych podpalanych.

Podpalacze grasują w naszym mieście, wcześniej płonęły lasy, teraz w lesie mokro to podpalają szopki.

opisana akcja działa się około 0.30, ale obudziłam się o 5.15 znowu wyje syrena, luknęłam przez okno czy to nasza szopa, na szczęście nie, ale potem dowiedzieliśmy się, że sąsiadce spalili altankę na działce niedaleko naszego bloku. Potem jeszcze podpalili budynek, stara i opuszczona ruina prawie w centrum.

Strażacy mieli pracowitą noc, żeby tylko udało się policji złapać tych łobuzów- podpalaczy.

14:52, justyha1
Link Komentarze (4) »
niedziela, 13 maja 2007
Artystka Zosia

Od zeszłego roku szkolnego Zosia zaczęła chodzić na zajęcia taneczne do naszego Domu Kultury. Po dwóch miesiącach doszły zajęcia plastyczne. Ostatnio Zosia zdobyła wyróżnienia w dwóch konkursach plastycznych i trzy razy występowała na scenie ze swoją grupą taneczną

występy odbyły się z okazji inauguracji w naszym mieście Wojewódzkiego Dnia Olimpijczyka, Zosia tańczyła dwa razy, raz z grupą Debiucik z Domu Kultury, drugi raz wraz z kolegami i koleżankami reprezentowała swoje przedszkole:

Zosia to dziewczynka w zielonej spódniczce, pierwsza od prawej:

taniec

taniec

Z grupą przedszkolną tworzyła jedno kółko olimpijskie, symbolizujące Amerykę Pn. Stąd strój i tzw. taniec indiański.

 taniec indiański

piątek, 11 maja 2007
kolczyki

Tak wygląda jeden kolczyk zrobiony własnoręcznie:

kolczyk

21:59, justyha1 , Witraż
Link Komentarze (4) »
Kolejny witraż

Kolejną pracą będzie szkatułka na klejnoty, na razie zrobiłam wieczko, szkatułka będzie otwierana na zawiasie, który będzie typu "coś z niczego", ale o tynm kiedy indziej.

Tu szkiełka ułożone i zlutowane kropelkami lutu:

wieczko

tu zlutowane wszystkie szkiełka:

wieczko

na kolejnym zdjęciu wieczko umyte z topnika:

wieczko

Ścianki pudełka już wycięte tylko oszlifować i zlutować, ale to na następnych zajęciach.

21:41, justyha1 , Witraż
Link Komentarze (3) »
niedziela, 06 maja 2007
Koniec lenistwa

Kończy się "dłuuugi weekend", tekie słowa muszą drażnić anglistów i anglików, bo w końcu jak może koniec tygodnia trwać 9 dni.

Jutro do pracy, aż się boję jak dobudzę dzieci, podrzucam je do przedszkola a potem w drogę (15 km) do pracy. wolałabym chyba pracować przez te dni, ale pewnie frekwencja w szkole byłaby marna. Wcale nie odpoczęłam, wykonywałam syzyfową pracę w domu, tzn. w jednym kącie sprzątanie, w drugim już bałagan robiony rączkami dzieci, do tego gotowanie (czego nienawidzę) i pranie.

Mąż miał wolne od pracy powiedzmy etatowej, ale widziałam go tylko wieczorem przez chwilę i rano jak wychodził do pracy na drugi etat. Buduje dom i poza roborami, które musi wykonać fachowiec wszystko robi sam przy pomocy ojca, teścia i pomocnika. U niego przynajmniej było widać postępy w pracy jeszcze trochę i przeprowadzka. (jakieś trzy miesiące może???)

W ciągu tych wolnych dni odbywały się u nas dwie imprezy artystyczne i sportowe, na których Zosia tańczyła, więc chociażby z tego powodu trudno było się gdzieś wybrać.

Dołączyłam nowe zdjęcia niedokończonych kolczyków i zawieszek witrażowych (w fotosiku  http://justyha1.fotosik.pl/albumy/163278.html ), które udało mi się ostatnio zrobić, są już skończone i noszone. Bardzo to żmudna robota, wydawałoby się, że szybko można wykonać tego dużo, ale tak tylko się wydaje.

19:45, justyha1
Link Komentarze (3) »
wtorek, 01 maja 2007
Odgrzebane krzyżyki

Przy okazji świątecznych porządków u mojej mamy, zostały odgrzebane różne wyszywanki krzyżykowe.

Kiedyś już wspominałam, że uczyłam się krzyżykować w wieku lat dziesięciu. Pierwszy obrazek to taki ładny wróbelek. Do dziś pamiętam jak uczyłąm się krzyżykować. Moja technika to półkrzyżyki w dół i potem do góry. Czytając obrazki po niemiecku (nie znając w tym języku ani słowa, były schematy) po szóstym krzyżyku załąpałam o co chodzi i tak robię do dziś. Niedawno udoskonaliłam technikę, tzn. zauważyłam, że nie ma wpływu na końcowy efekt, to że się robi wzorek "do góry nogami".

Wróbelek wygląda tak:

Wrobelek_elemelek

Potem był Klown (poznaję to po tym, że jest oprawiony) i pamiętam, że oba wisiały na ściwnie w moim pokoju.

klown

Kiedy moja mama jechała sama do Niemiec (czytaj: NRD) poprosiłam, aby kupiła kolejną wyszywankę i kupiła dość ładny obrazek, ale nie przeczytała jaka jest jego wielkość, jest duuuuuży. Szyłyśmy wspólnie z siostrą i pamiętam że trwało to bardzo dłuuuugo. Nadal jest nieoprawiony i wygląda tak:

lis i sroka