niedziela, 23 września 2007
Dzieciaki

Dzieci szybko się uczą - to żadne odkrycie.

Od tygodnia dziadek moich dzieci, ociepla domek, tzn. przykleja na ściany styropian. Z racji tego, że wczoraj była przepiękna pogoda cały dzień spędziliśmy na dworze i o dziwo dzieciom się nie nudziło, trochę pogrzebały się w ziemi, zamiatały podłogi, z wielką ochotą myły okna, na razie tylko z większego kurzu, a na sam koniec biorąc przykład z dziadka, pozbierały resztki styropianu zrobiły "klej" z piachu i wody i ocieplały murki oporowe do garażu:

 

ocieplanie

Niestety klej okazał się nizbyt klejący i ocieplenie zostało zamontowane na wierzchu murka.

 

18:58, justyha1
Link Komentarze (2) »
niedziela, 16 września 2007
Fotki

Obiecałam dołączyć zdjęcia:

oto co pozostało po prowizorycznym garażu, był porządny dach i trzy ściany, teraz jest:

szopka

i co pozostało z zapasów na zimę:

szopka

16:01, justyha1
Link Komentarze (1) »
Czarna seria

Nie pisałam o tym, bo po co? Mój mąż swój samochód trzymał pod wiatą na podwórku, gdzie próbowano kiedyś podpalić jedną z szopek. Wspominałam kiedyś o tym.

Kiedy w poniedziałek 27 sierpnia poszedł rano po samochód mocno się zdziwił - jak zobaczył wypaloną dziurę w takim plastiku nad kabiną (samochód dostawczy, fiat fiorino) wypalona wielka dziuuuura. Znalazł też woreczek w którym były resztki ropy i wszystko było przywalone jakąś płytą, których tam było dużo, oprócz tego kilka desek, stare drzwi. Właściwie i na szczęście nic wielkiego się nie stało. Namawiałam go pół dnia i w końcu pojechał na policję, powiedzieć co się stało, nie spisywali wtedy żadnego doniesienia itp., sprawa była zgłoszona. Na wszelki wypadek już tam nie stawiał samochodu tylko parkował pod oknem pokoju.

Dziś w nocy ktoś puka do drzwi, wstałam spojrzłam przez wizjer, a tam kobieta, która zawiadamiała nas o poprzednim podpaleniu, jak tylko otworzyłam drzwi spytałam: "co się spaliło" i dowiedzieliśmy się, że wiata pod którą kiedyś nocował samochód spłonełą doszczętnie i razem z wiatą dość duża drewniana szopa tej kobiety, gdzie był zgromadzony opał na kilka przyszłych zim. Zapobiegliwi ludzie uskładali sobie drzewo do palenia, a tu jeden głupek (bo chyba nikt normalny takich rzeczy nie robi???) puścił to z dymam w jedną noc, pójdę tam później i zrobię zdjęcia. Już tam byłam, bo męża nie ma, a przyjechał ktoś z policji kryminalnej i chciał się czegoś więcej dowiedzieć.

być może napisałam chaotycznie, ale jestem zdenerwowana i denerwuję się coraz bardziej, czyżby znów groziła naszemu miastu seria podpaleń, mam nadzieję, że to się wyjaśni dużo szybciej niż poprzednie pożary.

11:04, justyha1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 września 2007
Koszmarne markety

Nie rozumiem ludzi, którzy spędzają niedzielę w marketach. Dobrze, że nie braliśmy dzieci. Niby wybór duży, ceny takie jak na naszej wsi. U nas też można wszystko kupić. Cały dzień w trzech sklepach i wybieranie zastanawianie się i tak wróciłam z poczuciem, że straciłam cały dzień, sobota była podobna.

Miałam pokazać kuchnię i przedpokój, podłoga naprawdę - żadna rewelacja, okazało się tylko, że pani w sklepie się pomyliła i inny kolor nam zaproponowała a inny sprzedała, my zwróciliśmy na to uwagę w domu, ale były tłumaczenia typu, w sklepie inne światło itp. W tak wielkim sklepie można dostać i tak oczopląsu, no to stwierdziliśmy, że nam się wydawało co innego. Powinien być większy kontrast między płytkami, ale takie kolory też mi się podobają, miały być ciemniejsze i może dobrze, że nie są.

Kuchnia:

kuchnia

Przedpokój:

przedpokój

Kupiliśmy też płytki do łazienki i na ściany do kuchni

19:03, justyha1
Link Komentarze (4) »
piątek, 31 sierpnia 2007
Kuchnia
Kuchnia prawie gotowa i też już widać kawałek nowej podłogi w przedpokoju. Jutro zakupy do łazienki.
21:08, justyha1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 sierpnia 2007
Dzieci mocno się kochają

Dzieci miały dużo wrażeń w ciągu dnia, dodatkowo było dość późno gdy zasnęły, nie można było się oprzeć aby nie zrobić fotki.

dzieci

11:41, justyha1
Link Komentarze (4) »
sobota, 25 sierpnia 2007
Niespodzianka

Nie do wiary, co ja dziś robiłam, a wszystko przez mojego ojca. Na razie w kuchni płytki podłogowe będą ułożone przez męża i przeze mnie. nie było innego wyjścia. Pierwsze cztery wyszły idealnie równiutko, jeśli jutro będzie wszystko dobrze to od poniedziałku układamy dalej. Dlaczego tylko cztery? Pół dnia czekałam, aż zjawi się fachowiec - mój ojciec, nie przyszedł, trudno zabieramy się sami, nie jest tak źle, jedyny problem polega na tym, że góra płytki musi być na wysokości 1,8 cm i trzeba ładować duuuuużo kleju, pocieszające jest to że podłoga jest równiutka i poziomuje się całkiem dobrze. Może zmienię zawód?? Ha, ha. Jutro wstawie zdjęcia.

podłaoga

podłaoga

Fachowcó glazurników proszę o powstrzymanie komentowania sposobu, bo w2iemy już że popełniliśmy tu mały błąd, ale przecież człek na błędach się uczy.

18:30, justyha1
Link Komentarze (4) »
czwartek, 23 sierpnia 2007
Wycieczka

w zeszłą niedzielę moja siostra i ja ze swoimi rodzinkami wybrałyśmy się na wycieczkę do Rogowa, miasteczko to leży niedaleko Gniezna, ale miasteczka nie zwiedzaliśmy, byłiśmy w ZAUROLANDII. Co to jest? Świetna sprawa dla dużych i małych. Na dość dużym terenie jest wiele modeli dinozaurów w naturalnej wielkości. Naprawdę świetna zabawa, polecam. Niektóre wyglądają tak:

zaurolandia

zaurolandia

zaurolandia1

zaurolandia3zaurolandia4

Potem była wycieczka do Biskupina:

Mateusz studiuje plan dawnej osady

Biskupin1

Biskupin12

 

 

20:09, justyha1
Link Dodaj komentarz »
Zakupy
Przyszedł czas na poważne zakupy, w jednym sklepie pod tytułem "Świat łazienek" glazury tyle że się w głowie kręci i którą wybrać, najtańszą ???, najdroższą????, wszystkie tak samo ładne, wybraliśmy na razie płytki na podłogę w przedpokoju i kuchni. Na łazienki przyjdzie czas później. Teraz tylko trzeba ścignąć jakiegoś fachowca. A że podłogi są wylane prawie idealnie to i mężuś może sobie poradzi, ja będę układać w piwnicy, ale to w następne wakacje, ha, ha.
19:23, justyha1
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 sierpnia 2007
Tworzę coś nowego

Uczę się robić biżuterię, tak trochę amatorsko, jestem w tej dziedzinie samoukiem. Koralikami bawię się tylko czasami, teraz więcej czasu zajmuje mi rycie w ziemi, bo to nie jest zwykłe kopanie, od tygodnia, przesypuję ziemię pod przyszły trawnik, chcę się pozbyć perzu i wybieram z ziemi każdy korzonek. Mam tylko nadziaeję że korzenie które pozostały w ziemi stanowią malutki promilek tych wybtanych, a było tego zielska 8 taczek na 30 metrach kw. ile jeszcze przede mną, nawet obejżeć za siebie się boję, do wiosny zdążę.

Przeryty fragment przyszłego trawnika:

przyszły trawnik

20:35, justyha1
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10