niedziela, 06 maja 2007
Koniec lenistwa

Kończy się "dłuuugi weekend", tekie słowa muszą drażnić anglistów i anglików, bo w końcu jak może koniec tygodnia trwać 9 dni.

Jutro do pracy, aż się boję jak dobudzę dzieci, podrzucam je do przedszkola a potem w drogę (15 km) do pracy. wolałabym chyba pracować przez te dni, ale pewnie frekwencja w szkole byłaby marna. Wcale nie odpoczęłam, wykonywałam syzyfową pracę w domu, tzn. w jednym kącie sprzątanie, w drugim już bałagan robiony rączkami dzieci, do tego gotowanie (czego nienawidzę) i pranie.

Mąż miał wolne od pracy powiedzmy etatowej, ale widziałam go tylko wieczorem przez chwilę i rano jak wychodził do pracy na drugi etat. Buduje dom i poza roborami, które musi wykonać fachowiec wszystko robi sam przy pomocy ojca, teścia i pomocnika. U niego przynajmniej było widać postępy w pracy jeszcze trochę i przeprowadzka. (jakieś trzy miesiące może???)

W ciągu tych wolnych dni odbywały się u nas dwie imprezy artystyczne i sportowe, na których Zosia tańczyła, więc chociażby z tego powodu trudno było się gdzieś wybrać.

Dołączyłam nowe zdjęcia niedokończonych kolczyków i zawieszek witrażowych (w fotosiku  http://justyha1.fotosik.pl/albumy/163278.html ), które udało mi się ostatnio zrobić, są już skończone i noszone. Bardzo to żmudna robota, wydawałoby się, że szybko można wykonać tego dużo, ale tak tylko się wydaje.

19:45, justyha1
Link Komentarze (3) »
wtorek, 01 maja 2007
Odgrzebane krzyżyki

Przy okazji świątecznych porządków u mojej mamy, zostały odgrzebane różne wyszywanki krzyżykowe.

Kiedyś już wspominałam, że uczyłam się krzyżykować w wieku lat dziesięciu. Pierwszy obrazek to taki ładny wróbelek. Do dziś pamiętam jak uczyłąm się krzyżykować. Moja technika to półkrzyżyki w dół i potem do góry. Czytając obrazki po niemiecku (nie znając w tym języku ani słowa, były schematy) po szóstym krzyżyku załąpałam o co chodzi i tak robię do dziś. Niedawno udoskonaliłam technikę, tzn. zauważyłam, że nie ma wpływu na końcowy efekt, to że się robi wzorek "do góry nogami".

Wróbelek wygląda tak:

Wrobelek_elemelek

Potem był Klown (poznaję to po tym, że jest oprawiony) i pamiętam, że oba wisiały na ściwnie w moim pokoju.

klown

Kiedy moja mama jechała sama do Niemiec (czytaj: NRD) poprosiłam, aby kupiła kolejną wyszywankę i kupiła dość ładny obrazek, ale nie przeczytała jaka jest jego wielkość, jest duuuuuży. Szyłyśmy wspólnie z siostrą i pamiętam że trwało to bardzo dłuuuugo. Nadal jest nieoprawiony i wygląda tak:

lis i sroka

 

czwartek, 12 kwietnia 2007
Rozwiązanie zagadki
Kisiel- no blisko, ja jednak miałam tę przewagę, że mniej więcej znałam zawartość lodówki. Po kilku nietrafionych propozycjach śniadaniowych wpadłam na pomysł, a może to BIGOS i tu wiiieeelki uśmiech na twarzy malucha, tak to był bigos, zwykły bigos ugotowany przez tatusia, no to musiał być najlepszy. Ja za takich potraw nie gotuję, za to jeść uwielbiam. Powiem nawet w sekrecie, że bigos męża jest lepszy od bigosu mojej mamy, który wcześniej był oczywiście najlepszy. 
21:18, justyha1
Link Komentarze (3) »
środa, 11 kwietnia 2007
Zagadka
Tak, tak, zagadka. Mam pytanie za 100 punktów, może ktoś zgadnie, co to jest, mi też nie było łatwo słuchać krzyczącego i obrażającego się Matiego, że nie rozumiem co on chce. A on po prostu chciał na śniadanie "kibiś" . No, co to może być? kto zgadnie? Rozwiązanie wkrótce.
19:25, justyha1
Link Komentarze (3) »
piątek, 06 kwietnia 2007
Pisanki wielkanocne

W tym roku zaczęłam malować pisanki, zupełnie przez przypadek w szkole. W ostatniej chwili dostałam propozycję udziału w Szkolnym malowanieu jajek. Pełniłam funkcję instruktora, później pomogły panie, które kiedyś uczyły w naszej szkole, a teraz są na emeryturze. W warsztatach z wielką chęcią i zapałem wzięli udział również uczniowie.

Oto efekt końcowy, wybrane najładniej ozdobione jajeczka, uczniowskich nie ma uciekły razem z dziećmi do domu.

pisanki

Dziś w domu trenowałam z jajkami na spokojnie. Gotowałam kilka jajek, większość popękała, ocalały trzy, które zostały ozdobione w następujący sposób:

pisanki

Proszę zwrócić uwagę, że na każdej pisance jest kilka kolorów. Te były zwykłe kolorowe jajka, jutro będę malować bielutkie jajeczka.

19:29, justyha1
Link Komentarze (5) »
środa, 04 kwietnia 2007
Witrażu ciąg dalszy

Wykonałam kilka zdjęć, można je zobaczyć tu: http://justyha1.fotosik.pl/albumy/163278.html

Tu pokaże mó pierwszy i ostatni witraż:

pierwszy witraż

ostatni witraż

20:29, justyha1 , Witraż
Link Komentarze (4) »
piątek, 30 marca 2007
Witrażyk skończony
Motylkowy witraż skończony, pokażę go jednak jutro, bo mam tylko zdjącia zrobione przy sztucznym świetle.
poniedziałek, 26 marca 2007
Witrażyk

Lampa ukończona, więc można wrócić do robienia swoich widoczków-zawieszek. Moich i nie moich, ten motylek zostaje w Domu Kultury. Teraz jest etap taki: szkiełka wycięte, oszlifowane i owinięte taśmą miedzianą, w czwartek będę lutować tzn. sklejać szkiełka ze sobą.

drugi i trzeci etap wygląda tak:

witraż motylek1
witraż motylek1
16:44, justyha1
Link Komentarze (4) »
sobota, 24 marca 2007
Coś nowego?

Wpadam tu prawie codziennie, podczytuję znajome blogi. Nie miałam jednak natchnienia aby pisać.

Kilka dni temu dostałam przesyłkę z zamówionymi zestawami do wyszywania.

Od razu zabrałyśmy się z Zosią do pracy, ja jeden obrazek wyszyłam, kończę drugi Zośka wyszywa Hefalumpka na poduszkę, Mati też bardzo chce pomagać.

To moje (jeszcze oprawić):

 wielkanoc

To Zosi Lumpek:

Lumpek

Mati pomaga:

Mati szyje

Ciężko Zosi wyszywać bo ta kanwa bardzo duża i sztywna, ale haftuje się grubą włuczką więc szybko przybywa nowych krzyżyków.

Więcej zdjęć wstawię do Fotosika, tu http://justyha1.fotosik.pl/albumy/156166.html

i tu http://justyha1.fotosik.pl/albumy/156173.html. znowu coś pomieszałam z Zosi wyszywankami, wkradły się tam krokusiki z bibuły, Zośka sama zrobiła.

20:30, justyha1
Link Komentarze (2) »
środa, 14 marca 2007
Osłonka do łóżeczka

Przed urodzinami syna, zrobiłam osłonkę do łóżeczka, miała spełniać dwie funkcje jako osłona oraz jako ozdoba i muszę przyznać wzbudzała zainteresowanie malucha. Miał ją w łóżeczku Mati, ale też mój siostrzeniec skorzystał z tego produktu moich rąk. Ma dywanie wygląda to tak:

osłonaosłona

Środkowy fragment wyszedł niewyraźny, palmę ucieło. Fotografowałam tępracę bo była pilna potrzeba uprania tej osłony, wiem, że ten czerwony materiał farbuje i bałam się wrzucać to do wody, ale jakoś się udało obrazki są całe, zwinęła się tylko gąbka włożona do środka, ale to nie problem.

Więcej zdjęć tu  http://justyha1.fotosik.pl/albumy/127887.html

(po mału uczę się używać fotosiku)

19:31, justyha1
Link Komentarze (3) »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10